wtorek, 4 kwietnia 2017

Top 5 ekranizacji




Czytając książki polegamy na własnej wyobraźni. Jednak każdemu czytelnikowi choć raz w życiu zdarzyło się przy czytaniu wyjątkowo dobrej lektury pomyśleć: “Z tego byłby świetny film!”. Kiedy nasze marzenie się spełnia i ukochana książka trafia na mały lub wielki ekran towarzyszą temu różne emocje - od zachwytu po zażenowanie. Żeby nie psuć sobie weekendu przyjrzymy się naszemu TOP 5 ekranizacji, które nas zachwyciły. Zapraszamy!

MAGDA
Muszę przyznać, że wybranie ulubionych ekranizacji, okazało się dla mnie gorsze niż decydowanie o ukochanych książkach. Jest mnóstwo filmów, które lubię na równi z ich papierowym odpowiednikiem, a nawet są takie, które są od niego lepsze! Jednak Natalia zabroniła mi rozszerzyć listę, co złamało moje serce. Tak więc oto moi faworyci.
NATALIA
Ja miałam problem całkowicie odmienny od tego Magdy - okazało się, że jak już obejrzałam fajną ekranizację, to nie czytałam pierwowzoru, a takie pozycje zabroniła mi tu umieszczać. Tak więc miałam mały kłopot, bo gdy już coś i widziałam, i czytałam, to zwykle ekranizacja była koszmarna. Jednak udało mi się utworzyć listę i oto ona!

MIEJSCE 5

Dziennik Bridget Jones
Książki Helen Fielding czytałam tak dawno temu, że w sumie nie jestem teraz w stanie stwierdzić czy filmy je dobrze oddają. Chyba nawet niespecjalnie mi się podobały jak teraz o tym myślę. Jednak ekranizacje to zupełnie inna bajka! Oglądałam Dziennik Bridget Jones i Bridget Jones: W pogoni za rozumem tyle razy, że jestem w stanie przewidzieć jaka piosenka będzie tłem danej sceny. Co do najnowszej wersji mimo obaw (i nie przeczytania książki, wstyyyd) również się nie zawiodłam. Wróciła dawna Bridget z trochę innym wyglądem, jednak tak samo zabawna i szalona jak wcześniej. Wszystkie trzy ekranizacje sprawdzą się gdy masz zły humor, jest Ci smutno czy w sumie po prostu Ci się nudzi. Do tego polecam je na kaca książkowego. Nic tak nie poprawia humoru jak dobra dawka Pana Darcego.

Zanim się pojawiłeś
Niedługo po tym, jak przeczytałam książkę, dowiedziałam się, że będzie jej ekranizacja. Przez ten czas Magda mi tyle o niej naopowiadała, że musiałam iść z nią do kina. I nie żałuję. Mimo dobrej obsady bałam się, że coś może pójść nie tak i zepsuć moją wizję, ale na szczęście tak się nie stało, a film stał się jedną z moich ulubionych ekranizacji. Nie dość, że wiernie odzwierciedla książkę, to w widzu wywołuje chyba wszystkie możliwe emocje. No i było zabawnie popatrzeć na tych wszystkich zasmarkanych ludzi wychodzących z sali kinowej.

MIEJSCE 4

Wiedźmikołaj
Kto mnie zna ten wie, że kocham Terrego Pratchetta. Strasznie ubolewam nad tym, że tak mało jego książek doczekało się ekranizacji. Jednak cieszę się, że chociaż mam okazję obejrzeć Wiedźmikołaja. Jak jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym, miałyśmy z siostrą tradycję, że oglądałyśmy go w Wigilię. Mimo, że już się trochę rosproszyłyśmy po Polsce, to nadal staramy się ją kontynuować. Film jest wiernym odzwierciedleniem książki i mimo, że jest z 2006 roku, to efekty są całkiem niezłe. Dobrze dobrani aktorzy, scenografia i dbałość o szczegóły sprawiają, że fan Świata Dysku z pewnością się nie zawiedzie. No i pamiętajmy, że jest tam ŚMIERĆ, która ma konia o imieniu Puszek. Zachęcające, prawda?

Dary Anioła: Miasto Kości
Myślę,  że tę ekranizację albo się kocha, albo nienawidzi. Zauważyłam, że całkiem sporo osób z drugiej grupy stało się zwolennikami tego filmu po wyjściu serialu Shadowhunters. Choć może nie jest to ekranizacja idealna, to ja ją uwielbiam. Wszyscy bohaterowie wyglądają tam tak, jak ich sobie wyobrażałam. Na moją ocenę pewnie wpływa też fakt, że gdy tylko zobaczyłam i usłyszałam Jamiego wcielającego się w rolę Jace’a, to nie tylko znalazłam w nim nowego crusha, ale też pokochałam jego głos. Siedziałam na sali kinowej i myślałam sobie “wow, on powinien śpiewać”. No i się okazało, że facet ma swój zespół i nawet w zeszłym roku byłam na jego koncercie. Ta nastolatka z czasów premiery filmu skakała wewnątrz mnie za każdym razem, gdy Jamie musiał się obok mnie przeciskać, kiedy niezauważony chciał przejść z zaplecza do innej części klubu. No i gdyby nie ten film i zachwyt Jamiem, to możliwe, że ten blog by nie istniał, bo to dzięki temu rozwinęła się moja znajomość z Magdą.

MIEJSCE 3

Marzyciele
Z tym miejscem miałam największy problem. Jest kilka tytułów, które lubię na takim samym poziomie, ale jednak zdecydowałam się na film trochę nietypowy. Chodzi o Marzyciele w reżyserii Bernardo Bertolucci. Najbardziej lubię w tym obrazie swego rodzaju surowość scen. Nie ma tam żadnej cenzury, łagodzenia dla młodszego widza. Książka pokazuje dualizm świata - młodzi bohaterowie odkrywaja urok perwersyjnyzch zabaw, kiedy w Paryżu odbywa się przewrót polityczny. Mimo, że mamy tam masę scen erotycznych, to nie czujemy się zgorszeni. Myślę, że reżyser i aktorzy świetnie oddali to, co kryje się za ucieczką bohaterów w świat cielesnych doświadczeń i co to symbolizuje.

Shrek
Mam wrażenie, że mało kto jest świadomy, że Shrek jest na podstawie komiksu. Fakt faktem, ma on jakieś 30 stron, ale nadal jest podstawą dla tej animacji. Jestem pod wrażeniem tego, jak twórcy filmu z kilkudziesięciu zdań zdołali stworzyć taką świetną historię o ogrze i ośle. Shrek, obok Epoki Lodowcowej, jest moją ulubioną bajką z dzieciństwa i do tej pory jak trafiam na którąś część w telewizji, to nie zmieniam kanału. Na dodatek uważam, że ma świetny dubbing - głosy Zamachowskiego i Stuhra są dla mnie tutaj idealne, ale kiedyś muszę się przekonać jak Shrek brzmi w oryginale.

MIEJSCE 2

Harry Potter
W zestawieniu nie mogło zabraknąć Harrego Pottera. Do dziś podziwiam J.K. Rowling za to, że potrafiła oddać w ekranizacjach nastrój z książek i tę otoczkę magii. Mimo, że siłą rzeczy nie wszystkie sceny pojawiły się w filmie, to nie odczuwa się tego. Stworzono spójną historię, która zauroczyła dzieci na całym świecie i z nimi dorastała. Nie bez powodu uznaje się ten film za kultowy. Do dzisiaj nie raz zdarza mi się w środku nocy od tak włączyć jedną z jego części. Po prostu nagle nagle nachodzi mnie ochota żeby cofnąć się w czasie i jeszcze raz wraz z Harrym, Ronem i Hermioną przeżyć niesamowitą przygodę.

Sherlock
Sherlock to serial, do którego obejrzenia praktycznie zmusiła mnie moja przyjaciółka. Wtedy oglądałam seriale typu Pamiętniki wampirów, które lubiłam raczej ze względu na to, że byli przystojni aktorzy, a nie za bardzo patrzyłam na kwestie fabuły, więc nic dziwnego, że do Sherlocka podeszłam sceptycznie. Na dodatek odcinek trwa tyle, co krótszy film, więc myślałam, że szybko się znudzę. Nawet nie zauważyłam kiedy minęło to 90 minut odcinka. Nie widziałam innych ekranizacji przygód Holmesa, ale teraz nie wyobrażam sobie, żeby ktoś zagrał głównego bohatera lepiej od Cumberbatcha. Do tego jednocześnie kocham i nienawidzę Moffata za to, co jest (był?) w stanie zrobić z tym serialem. Kto by pomyślał, że przeniesienie słynnego detektywa do XXI wieku może wypaść tak niesamowicie? W sumie nawet nie tylko w XXI wieku, bo byłam zachwycona też odcinkiem specjalnym Upiorna panna młoda. Widać że i Moffat, i aktorzy wiedzą co robią.

MIEJSCE 1

Poirot
Na pierwszym miejscu oczywiście musiał znaleźć się serial, który skradł moje serce. Ekranizacji książek Agathy Christie powstało mnóstwo. Jedne lepsze, drugie gorsze. Mnie zawsze najbardziej przeszkadzało w nich właśnie to, jak aktor zagrał Herkulesa Poirot. W końcu jednak trafiłam na tę serię i David Suchet pokazał jak zagrać śmiesznego, małego Belga o nieprzeciętnym umyśle. Wątpię by jakikolwiek człowiek dorównał mu w tej umiejętności, dlatego dość sceptycznie podchodzę do nowego filmu Morderstwo w Orient Expressie. Kto nie widział, niech żałuje. Serial wiernie oddaje książki, do tego każda jedna historia ma oddzielny odcinek. Myślę, że większość powieści, jak nie wszystkie, zostały przeniesione na mały ekran. Więc jeśli chcecie się przenieść o sto lat w przeszłość i rozwiązywać wraz z głównym bohaterem zagadki, to już wiecie co powinniście zrobić!






DODATKOWE SUPI FILMY i SERIALE, KTÓRE POLECAM Z RĘKĄ, PRAWĄ ŁYDKĄ I LEWĄ STOPĄ NA SERCU!!

11.22.63, And Then There Were None, Atlas chmur, Duma i uprzedzenie (serial), Forrest Gump, House of Cards , Jeśli zostanę, Lemony Snicket - Seria Niefortunnych Zdarzeń (serial), Lśnienie, Outlander, Sherlock, Trzynaście powodów, Wielki Gatsby, Złodziejka książek, Złoty Kompas  i  Dorian Gray.

Outlander
Gdy szukałam opinii o tym serialu, to wszyscy zachwycali się głównym bohaterem, a ja nawet nie wiedziałam, że to ekranizacja. Dodałam go sobie do “Watchlist” na TVShow Time i tak tam sobie wisiał przez kilka miesięcy aż nie skojarzyłam, że jest to serialowa wersja serii Obca, która mnie zaciekawiła, ale przerażała wielkością. Uznałam, że obejrzenie kilku odcinków serialu pomoże mi w decyzji czy sięgnąć po twórczość Gabaldon, ale nie myślałam, że wciągnie mnie tak bardzo, że obejrzę dwa sezony w ciągu trzech dni. W środku nocy zamówiłam sobie książki, bo były tego warte nawet jeśli w połowie dorównywały by serialowi. Od razu po otrzymaniu przesyłki zaczęłam czytać pierwszy tom i byłam w szoku, bo Outlander jest tak świetnym odwzorowaniem książek, że nawet dialogi są słowo w słowo takie same. Teraz nie mogę doczekać się dwóch kolejnych zapowiedzianych sezonów i jestem ciekawa jak będzie się je oglądać z wiedzą co się dalej wydarzy. Serialu jednak nie polecam osobom młodszym i o słabszych nerwach, bo twórcy nie wiedzą co to cenzura.


INNE EKRANIZACJE, KTÓRE KOCHAM CAŁYM SERDUSZKIEM, CHOĆ NIE CZYTAŁAM ICH PIERWOWZORÓW:

Strażnicy Galaktyki, Deadpool, iZombie, Mozart in the Jungle, Gra o Tron, Slumdog. Milioner z ulicy.

Pisanie tej notki okazało się jedną z bardziej stresujących czynności ostatnimi czasy. Choć dzięki temu, że nie mamy życia powstała przy okazji lista 400 ekranizacji, do której możecie w każdej chwili zajrzeć.


Co sądzicie o naszych ulubionych filmach na podstawie książki? Mieliście okazję je obejrzeć? Jak wyglądałaby wasza lista?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz